Podróżowanie kamperem - CZĘŚĆ III

Podróżowanie kamperem - CZĘŚĆ III

DOM NA KÓŁKACH

Wynajem czy zakup kampera?

Z uwagi na fakt, iż planujemy zakup kampera, postanowiliśmy najpierw go wynająć, żeby zorientować się czy taka forma turystyki w ogóle nam odpowiada. Takie rozwiązanie niesie pewne minusy. Po pierwsze oczywiście koszty, zamiast inwestować w swoje, płacimy komuś, ale to oczywiste. Po drugie jesteśmy zdani na właściciela, który teoretycznie powinien nam wydać sprawne auto - co niestety w naszym przypadku nie miało miejsca (tu odsyłam do naszych perypetii opisanych w osobnym artykule). Kolejny minus to fakt, że auto niekoniecznie musi być dostosowane do Naszych potrzeb, czasem aż prosi się o drobną naprawę, montaż jakiegoś udogodnienia… oczywiście średnio się to opłaca, a może też być niemile widziane przez właściciela.  

Wyposażenie kampera - gadżety

Nasz kamper był wyposażony w stolik, krzesełka, naczynia i parę innych dodatków. Kiedy jednak zaprzyjaźniliśmy się z kamperowcami odkryliśmy nowy obszar gadżeciarstwa. Oczywiście od razu zapragnęliśmy mieć jak sąsiedzi rozkładaną sofę, piękną polową kuchnię, lepszy stolik i wygodniejsze krzesło… nie mówiąc już o jeżdżącej miednicy na gary, lepszej suszarce na naczynia czy  odkurzaczu…

Wygody i niewygody podróżowania kamperem

Ewidentnie największym minusem kamperowania jest fakt, iż po dotarciu na kemping dalsze przemieszczanie nie jest już tak oczywiste. Aczkolwiek muszę dodać, że opisuję to z perspektywy osoby, która była w Chorwacji gdzie spanie na dziko jest niedozwolone. Jesteśmy ludźmi, którzy na wakacjach lubią się przemieszczać i zwiedzać okoliczne miasta i miasteczka, dzikie plaże itp. W wielu Chorwackich miastach widnieją zakazy właśnie dla kamperowców, zaparkowanie auta czasem graniczy z cudem, jest ekstremalnie drogie lub zupełnie niemożliwe… I w sumie poniekąd się temu nie dziwię, bo Chorwacja przeżywa prawdziwe oblężenie przyczep i kamperów, które prawdopodobnie sparaliżowałyby miasto gdyby w sezonie zezwolono im na nielimitowany wjazd. Tak oto człowiek staje się poniekąd zakładnikiem kampera, i przejeżdża z jednego kempingu na drugi, te natomiast często dostosowane są do najliczniejszej grupy turystycznej czyli Niemców. Plusem są wysokie standardy, wygoda czystość, estetyka a czasem nawet luksus, który poniekąd kusi…człowiek jednak czasami ma poczucie, że znajduje się i owszem nad CHorwackim wybrzeżem ale w niemieckim miasteczku…o czym często przypomina usługa, która zawzięcie mówi do ludzi właśnie w tym języku…Gdy pozna się Chorwację od dzikich plaż, mieszka się u Chorwatek, które rozpieszczają swoich klientów jedzeniem, ciepłem i serdecznością niemiecki kemping ze zjeżdżalniami, 10 basenami, luksusowymi łazienkami sprzątanymi 3 razy dziennie może być szokiem…Wszystko jednak zmienia się gdy człowiek zaczyna być…dzieciaty…

Czy brać rowery na wyjazd kamperem?

W ostatniej chwili przed wyjazdem uznaliśmy, że odpuścimy sobie rowery…to był błąd. Chyba nasz największy na tym wyjeździe. Dojeżdżając na kamping można, bowiem wejść na jego teren i wybrać sobie parcelę…Są to jednak często ogromne obszary, więc na nogach traci się niemal pół dnia. Przynajmniej jeden rower na stanie kampera rozwiązałby sytuację… Gdy na jednym z luksusowych kempingów stanęłam na wzgórzu zobaczyłam, że współcześni turyści niemal nie chodzą na nogach. Każdy szanujący się Niemiec przyjeżdża ze swoim skuterem w bagażniku, elektryczną hulajnogą, segwayem, elektrycznym rowerem i czasem od biedy zwykłym rowerem. Nie mówiąc, że część z nich ciągnie za sobą przyczepkę, w której znajduje się małe autko typu smart. Drepcząc po tych wielkich terenach wśród tak zmotoryzowanych ludzi poczułam się biedakiem używającym nóg…

Spanie w kamperze?

Jeśli obiecaliście Waszemu dziecku, że w kamperze będzie mogło spać z Wami, prawdopodobnie teraz jak my plujecie sobie w brodę. Jeśli Wasz malec śpi w poprzek wbijając swe kończyny w Wasze niewinne żebra prawdopodobnie spróbujcie zmienić narrację tego wyjazdu. U nas z uwagi na transport powrotny zepsutej skrzyni biegów łóżko, na którym hipotetycznie mógłby spać nasz syn była właśien nad bagażnikiem i capiło jakimś hydraulicznym zapachem…tak oto spędziliśmy 3 tygodnie namiętnych nocy w naszej alkowie pozwijani w dziwnych pozycjach z naszym 4 latkiem.