Rezerwat Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie



Zupełnie inne "zoo"

Nie sądziłam, że w Polsce istnieje tak fantastycznie miejsce gdzie zwierzęta żyją w naprawdę godziwych warunkach a ludzie mogą im się przyglądać. Chodzi o Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Dla wszystkich tych, którzy są przeciwni idei trzymania zwierząt w klatkach i generalnie przeciwni działalności ogrodów zoologicznych, na północy Polski znajduje się pewna alternatywa. Jest w pewnym sensie ogród zoologiczny, z tą różnicą, że tak jak w tradycyjnym zoo, zwierzęta siedzą w klatkach byśmy mogli je oglądać tak tu my wchodzimy na terytorium zwierząt i podglądamy ich życie na otwartym terenie. We wsi Kadzidłowo w Puszczy Piskiej wydzielono ogromny kawał terenu i zgodnie z wizją jego założyciela Andrzeja Krzywińskiego założono park dzikich zwierząt.

Generalnie chodzi o to, że nie ma tu praktycznie zwierząt w klatkach, a jeśli są, to zwierzęta mają zapewnione naprawdę spore wybiegi. Już samo wejście do parku jest nietypowe bo nie ma tu żadnej bramy czy drzwi. Żeby dostać się na jego teren musicie przejść przez specjalne drabinki. 

Jak się zwiedza w Kadzidłowie?

I tu kilka uwag praktycznych. Po pierwsze zwiedzanie terenu odbywa się tylko i wyłącznie z przewodnikiem. W tygodniu organizowane są dwa wejścia, a w weekend wchodzi się co 15, 20 minut albo wtedy gdy zbierze się odpowiednia grupa. 

Ceny biletu nie są bardzo wysokie wahają się od 10 (za ulgowy) do 20 zł. (za bilet normalny), a najlepsze jest to, że część kwoty przeznaczana jest na reintrodukcję zagrożonych gatunków. Pamiętajcie aby przy kasie koniecznie spytać o marchewkę dla zwierząt (za symboliczną złotówkę). W dalszej części trasy przewodnik wskaże Wam, które zwierzęta można karmić. 

Czy można brać wózek na trasę ?

Wyznaczona trasa ma 2 km. I zajmuje około 1,5 godziny. My zwiedzaliśmy Kadzidłowo gdy nasz synek miał niecałe 2 lata, chcieliśmy wziąć wózek ale przewodnik nam to odradził. Wózki nie są zakazane, ale żeby dostać się na teren parku trzeba wejść przez drabinki, które wcale nie są wygodne do wchodzenia nawet dla dorosłego. Później poszczególne obszary rozdzielane są również takimi drabinkami, dodatkowo na dalszej części trasy znajdują się wyboiste korzenie i trawy. Maluchy rodzice podają sobie z rąk do rąk, bo samodzielne przejście z dzieckiem na rękach jest ryzykowne (choć możliwe). Jeśli dodatkowo weźmiecie wózek będziecie spowalniać wycieczkę, nie mówiąc o tym, że się porządnie namęczycie. Na stronie sugerują lekką spacerówkę, z mojego doświadczenia wynika, że lekkie spacerówki mają zazwyczaj dziadowskie koła, które po trawie czy korzeniach nie przejadą. Dlatego dla maluchów polecamy wszelkiej maści nosidła lub silne ramiona mamy lub taty. Podobnie ma się kwestia rowerków, hulajnog czy domowych pupili. Wszystko to jest zakazane.  

W 2018 roku powstała specjalna trasa dostosowana dla osób niepełnosprawnych - odbywa się w sezonie letnim w sobotę o godzinie 10.00. 

Zwiedzanie samodzielne nie jest możliwe jest to niezgodne z ideą parku, poza pewną dyscypliną, którą trzeba utrzymać jest to jednak całkiem fajne, bo dowiecie się naprawdę dużo ciekawych rzeczy na temat życia zwierzaków. 

Kłopotliwe drabinki

Jak tylko uda Wam się przebrnąć przez pierwszą drabinkę nagrodą będzie widok i bliskość zwierząt na wolności. Tuż przy wejściu przechodzi się obok łosia i byka, którzy z daleka łypią do nas spode łba. Przewodniczka tłumaczy jak należy się zachować wśród zwierząt i jak reagować na wypadek ataku. Zwierzęta jednak są bardzo łagodne a dodatkowo duży dystans jaki się zachowuje minimalizuje jakiekolwiek ryzyko natarcia. Część zwierzaków to zwierzęta w podeszłym wieku na powiedzmy sobie emeryturze.

W dalszej części zobaczycie zagrodę z pięknymi kurami, być może traficie na miot psa polskiego, przejdziecie obok dzikich kotów rysi i żbików, a także przez las, po którym biegają …wilki….Na tym etapie turyści proszeni są o zachowanie ciszy…od wilków odgrodzeni jesteście tylko podwójnym elektrycznym pastuchem. 

Karminie zwierząt

Najciekawsza zwłaszcza dla dzieci, ale nie tylko jest część na której możecie spotkać i pokarmić zwierzęta hodowlane, króliki, świnkę, kozy ale także osiołka i kuca. Zwierzaki dosłownie trącają Was nosem i domagają się marchewek. Zaraz za tą częścią wchodzicie na wielką polanę, po której biegają daniele. Je również można karmić. To niesamowite, bo te płochliwe zwierzęta, które czasem uda nam się gdzieś podpatrzeć w lasach, tam dosłownie przechadzają się pośród ludzi. Są piękne, dostojne, przyjacielskie i bardzo łagodne. Nasz dwuletnie syn karmił rogatego jelenia i a ten pozwalał się głaskać. To jedno z najciekawszych miejsc w jakich byliśmy w Polsce, które na lata zapadło nam w pamięć. Łączy w sobie ideę ogrodu zoologicznego, ale zachowuje szacunek i prawa zwierząt. Dodatkowo skupia swoją pracę wokół zwierząt rodzimych a także na reintrodukcji zagrożonych gatunków. 

...kontrowersje

Kończąc ten artykuł natknęłam się na liczne negatywne komentarza o tym miejscu w internecie. Ludzie narzekają na przejścia, albo zwierzęta, które kąsają. Co gorsza ponoć Park Dzikich Zwierząt boryka się z problemami dotyczącymi opieki nad zwierzętami. My będą w Parku Dzikich Zwierząt w roku 2017 nie zwróciliśmy uwagi na nic niepokojącego. Owszem przejścia przez drabinki są bardzo niekomfortowe, nas żaden zwierzak nie ugryzł, więc musiałabym zobaczyć sytuację - napewno wchodząc na teren takiego parku bierzecie pewna odpowiedzialność za siebie i za te zwierzęta. Najgorsze jest to, że serce mi się łamie jak słyszę informacje, że zwierzęta były zaniedbywane - nie chcielibyśmy wspierać takiego miejsca. Z tego co wiem miejsce nie zostało zamknięte i poddawane jest licznym kontrolom. Ja pomimo afery, dałabym temu miejsce jeszcze jedną szansę, bo idea i działalność parku naprawdę mi się podoba. Śledźcie jednak informacje w internecie i podejmujcie decyzje według własnego sumienia.