Podróżowanie kamperem po Grecji

Podróżowanie kamperem po Grecji

spanie na dziko?

Podróżowanie kamperem po Grecji  

Czy w Grecji jest czysto? Wyspy czy ląd?

Wjeżdżając pierwszy raz do Grecji miałam pewne wyobrażenie tropikalnego, estetycznego i turystycznego obrazu tego państwa. Jakież było moje zdziwienie gdy po przekroczeniu granicy jadąc wzdłuż lądu w stronę Salonik ujrzeliśmy opuszczone budynki, rozpadające się domy, porzucone warsztaty samochodowe, fabryki, hotele...na poboczu ulic walały się worki ze śmieciami czy luźno latające papiery, chusteczki, plastikowe butelki czy puszki…...Szczerze mówiąc kompletnie nie wyglądało to jak obraz Grecji z żurnala czy Instagrama. Szybko zorientowaliśmy się, że kadry, które kojarzymy z mediów to głównie obrazy wybranych kurortów, miejsc czy wysp, które jednak znacznie różnią się od lądu. Chalkidiki ponadto z uwagi na swoją historię oraz demografię  jest zlepkiem kilku kultur co dodatkowo wpływa na odmienny charakter tego miejsca. Powszechnym widokiem są bezpańskie w większości przyjacielskie psy oraz koty ( te wyjątkowo dzikie). Naszym celem było zjechanie całego półwyspu Chalcydyckiego poza ostatnim palcem, na którym mieszkają mnisi.  

Meduzy w Grecji

Na granicy greckiej poznaliśmy sympatyczną starszą parę, wjeżdżającą do Grecji na jesień. To oni zaprowadzili nas na pierwszą plażę, na której zostaliśmy dwa dni (współrzędne). Po pierwsze zaskoczyła nas temperatura wody! Po latach spędzonych nad chorwackim wybrzeżem, Morze Egejskie wydało się nam niemal zupą. Wysokie fale wyrzuciły na brzeg ogromne meduzy, przyznam, że w życiu takich nie widziałam (a co gorsza nie zrobiłam zdjęcia). Były to niebieskawo – fioletowawe stwory o średnicy przynajmniej pół metra…..Niestety nasz 5 latek prawdopodobnie wpłynął w maź wydzielaną przez meduzę (nie widziałam bezpośredniego zderzenia z meduzą), bo wybiegł z wody z uczuciem pieczenia i parzenia. Na ciele pojawiły się mocno czerwone pręgi, na szczęście pomogła maść na poparzenia i do godziny było po sprawie. 

Dotychczas spotykaliśmy meduzy w Chorwacji dość małe, które generalnie nie parzą, a dzieci z lubością się nimi bawią. Greckie wybrzeże niestety odwiedzają meduzy i to te parzące, powstały nawet specjalne strony czy aplikacje, które wskazują, które wybrzeża zostały zaatakowane przez te galaretowate stwory. Generalnie ich celem nie jest przybycie na płycizny to bardziej prądy morskie wyrzucają je na brzeg, co kończy się dla nich śmiercią. Szczerze powiedziawszy we wrześniu 2021, meduzy znajdowaliśmy na większości plaż na półwyspie chalcydyckim, dość często też słyszeliśmy od ludzi, że zostali poparzeni, a w turystycznych miejscowościach kelnerzy przy plażach nosili Fenistil żel. Poparzenie przez meduzę zdecydowanie nie jest przyjemnym uczuciem, ale pomocne są żele na oparzenia dlatego sugeruję wrzucić do torby przy pakowaniu. Z tego co się orientuję większość osób kończy z łagodnymi objawami, które mijają do 24 h, niektórzy jednak mogą mieć silniejszą reakcję alergiczną co wymaga konsultacji z lekarzem. 

Spanie na dziko Grecji

Czy w Grecji spać na dziko czy na kempingach? 


A zatem zgodnie z Greckim prawem kempingowanie na dziko nie jest dozwolone! Ale..i tu jest mały kruczek nie ma też nigdzie zakazów dotyczących parkowania  kmaperów czy przyczep. Dlatego zgodnie z prawem możecie zaparkować auto na plaży, ale nie możecie wystawić całego swojego kramu. Wystarczy więc, że stoliczek i krzesełko (niezłomny atrybut kamperowca) wystawicie 2 metry dalej. Zauważyliśmy, że miejsca turystyczne czy oblegane plaże na które chcą wjeżdżać kampery bywają patrolowane przez policję, która przysłowiowo „czepia się" jak auto jest zaparkowane, albo czy właśnie macie rozwiniętą markizę etc.. 

Natomiast te naprawdę dzikie miejsca oddalone od świata chyba nikogo szczególnie nie interesują i tam już można podejść do tematu luźniej. My w tych zatłoczonych miejscach parkowaliśmy tylko auto i większość spraw załatwialiśmy na jego terenie, natomiast w dzikszych miejscówkach wystawialiśmy kocyk dla dziecka, stolik i krzesełka i do późnego wieczora biwakowaliśmy, na noc jednak wszystko chowaliśmy choćby pod auto.

Sanitariaty na greckich kempingach 

Druga kwestia to podejście do stylu kamperowania. My poznaliśmy ludzi, którzy zakładają, że jeśli Grecja to tylko na dziko, co poniektórzy patrzą na ludzi korzystających z kempjngów jak na idiotów albo „cieniasów”…:) wynika to z faktu, że faktycznie prawo Greckie jest w tej kwestii dość luźne, druga sprawa wiąże się z niskim standardem kempingów w kontrze z licznymi pięknymi dzikimi miejscami do spania. Opozycyjna grupa korzysta konsekwentnie z kempingów. My postanowiliśmy spróbować turystyki hybrydowej :) polegała ona na spaniu na dziko od 2 do 3 dni i noclegu od 1-2 dni na kempingu. Dla nas jest to o tyle korzystne, że pozwala łatwo ogarnąć cały dobytek i samego siebie. Ludzie śpiący na dziko to wprawieni biwakowcy, którzy świetnie orientują się gdzie można pozyskać słodką wodę albo oczyścić auto z szarej wody czy kasetki z fiołkami. Dla nas jednak komfortowe wydało się wykonanie takiego serwisu na kempingu raz na kilka dni. Nie powiem miło było się również porządnie umyć pod mocnym strumieniem wody i chwilę postać bez większych wyrzutów sumienia pod prysznicem. Fakt faktem greckie kempingi przynajmniej na Chalkidiki nie należą do luksusowych, my byliśmy na kempingu Ouzouni, Thalatcie i Ouranoupolis, wszystkie były w  miarę ok, ale nie powalały z nóg. Ci którzy korzystali z sieci Valamar szczególnie w północnej Chorwacji wiedzą o czym mówię. Staraliśmy się znaleźć kemping z basenami i atrakcjami dla dzieci, nie było to jednak łatwe, a w zasadzie nie było to nawet możliwe. Grecy twierdzą, że może jest na tyle ciepłe, że baseny są bez sensu, jako mama dyskutowałabym w tej kwestii, wiem bowiem, że dzieci czasem potrafią nie wejść do morza przez całe wakacje, bo temperatura jest za niska, bo fale są za duże albo podłoże zbyt kłujące, nie mówiąc już o poparzeniach od meduz, które na dobre potrafią zniechęcić małolata. Największym problemem są jednak łazienki, które mam wrażenie, że są jednym z ważniejszych elementów w kwestii wyboru kempingu i tu jest klops... sanitariaty często budzą dużo do życzenia….spotkacie często nieklasyczny sedes a dziury w podłodze, które były popularne w poszczególnych krajach w ubiegłym stuleciu...wykończenie łazienek dalekie jest od nawet dobrego standardu, odpadające kafelki, wypadające czy brudne fugi, podpleśniałe i zawilgocone ściany, nieprzyjemne zapachy, zapchane toalety i wszechobecny zakaz wrzucania papieru toaletowego do sedesu tylko do kosza, co zwłaszcza w upałach budzi mój duży niesmak….Dlatego poniekąd rozumiem buntowników kamperowania na greckich kempingach, my jednak na razie utrzymujemy system hybrydowy, choć muszę przyznać, że najpiękniejsze miejsca w jakich spaliśmy to właśnie te dzikie, o czym postaram się napisać w kolejnych artykułach. . 

Dzikie psy i koty w Grecji

Zarówno w Serbii jak i w Grecji spotkaliśmy się ze zjawiskiem dzikich psów, koty to w sumie normalka i u nas. Pierwszy raz w Szegedzie przeszliśmy się na spacer po parku, który przechodził w taką leśną część. Tam wataha psów zaczęła nas obszczekiwać, wprawdzie nie boimy się psów, ale jak powiedział nam jakiś nieznajomy bezdomny (który wyglądał jak bezdomny, ale mówił po angielsku jak prawdziwy europejczyk) „with forest dogs you never know”. Przeszliśmy spokojnie z pomocą pana, który je trochę odgonił i w sumie było ok. Forest dogi w Serbii zmieniły się na beach dogi w Grecji, dość duże kudłate psy były niemal wszędzie, siedziały w knajpach, na plażach, łaziły po ulicach. Większość z nich wydawała się być łagodna, niezaczepiane nie robiły nikomu nic złego. Kiedy jednak nocowaliśmy na jednym z kempingów na dziko, widziałam dość zaniepokojonych właścicieli swoich psów na widok beach dogów, samce potrafiły zachowywać się bowiem dość terytorialnie.

Kotów na półwyspie Chalkidiki jest naprawdę dużo, ale są one bardzo dzikie, mało które podchodzą do człowieka i się łaszą. Większość to dość bojowe kocury z obdartymi mordkami czy poszarpanymi uszkami. Pamiętam gdy kiedyś przyjechaliśmy do Chorwacji i kiedy wypakowaliśmy bagaże zobaczyłam naszego 2,5 letniego synka, który pod pachą trzymał jednego małego kotka a drugiego za ogon...z niewinną miną Elwirki powiedział „mamo pać koteciek”...Kotki nie oponowały w żaden sposób...w przeciwieństwie do Greckich kociaków, które ewidentnie unikały kontaktu z ludźmi. 

Wynajem żaglówki w Grecji na Chalkidiki  


Na zakończenie wakacji nieopodal kempingu Ouranoupoli znaleźliśmy kilka punktów z najmem motorówek. Wynajęcie łódki jest banalnie proste nie wymaga żadnych dodatkowych pozwoleń czy umiejętności. Na miejscu przechodzi się szybki kurs, który de facto polega na objaśnieniu podstawowych zasad działania motorówki. Cena najmu to 90 euro (dla 6 osób – 4 dorosłych i 2 dzieci) plus benzyna (ok. 30 euro). 

Jarek wprawdzie ma patent żeglarski i miał już do czynienia zarówno z żaglówkami jak i motorówkami to jednak finalnie, oczywiście pod nadzorem, łódź w ramach atrakcji prowadziły nasze 5 i 6 letnie dzieci…:) Łódź z tego co pamiętam wynajęliśmy koło 9.00 i oddaliśmy o 18.00, zjeździliśmy kilka pięknie położonych plaż, na których odpoczywała zaledwie garstka turystów, na jednej nie było nikogo, obiad zjedliśmy w jednym z miasteczek (niestety jedzenie i obsługa fatalna :() w czasie przemieszczania się z miejsca na miejsce pejzaż wzbogacała piękna góra Athos