Pakoštane

Chorwacja

To dla nas bardzo sentymentalne miejsce bo to tu przyjechaliśmy do Chorwacji po raz pierwszy. Początkowo zatrzymaliśmy się na kempingu pod namiotem, a później ruszyliśmy do pobliskiego miasteczka poszukać jakiegoś apartamentu. Padło na Pakoštane

Pakoštane małe urokliwe miasteczko

To był chyba jeden jedyny raz kiedy skorzystaliśmy z agencji turystycznej, która znajduje się w centrum miasteczka. Była połowa września, bardzo przyjacielski pan trochę po chorwacku trochę po angielsku powiedział, żebyśmy za nim pojechali. Wsiedliśmy do auta i ku naszemu zdziwieniu zobaczyliśmy naszego przewodnika na blaszanym rowerze z poprzedniej epoki. Z zawrotną prędkością 5 kilometrów na godzinę podążyliśmy za nim pod górę wzdłuż jednej z ulic. 

Planowaliśmy zobaczyć kilka apartamentów, ale pierwszy gospodarz nas już nie wypuścił dwukrotnie obniżając cenę. Grzechem było nie skorzystać i zostaliśmy. Mieliśmy apartament z salonem, kuchnią i tarasem oraz pięknym widokiem na morze. Oraz gospodarza, który codziennie pytał „everything is ok?” - ewidentnie chciał pogadać, ale jego angielski go ograniczał.  

W tamtych latach w Pakoštane wychodząc z naszego apartamentu mijaliśmy kurniki i inne małe wiejskie gospodarstwa, wiele budynków było w rozsypce albo w trakcie remontu lub przebudowy. Zdecydowanie nie było to klimatyczne turystyczne miasteczko, zapach gospodarstw zdecydowanie o tym przypominał. 

Peka danie obowiązkowe do spróbowania

Jednak życzliwość ludzi, piękny widok z okna i kameralność tego miejsca sprawiły, że dobrze je wspominamy. To właśnie w Pakoštane poznaliśmy lokalny przysmak Chorwatów tzw. pekę oraz skosztowaliśmy tradycyjnego świniaka z rusztu. W środkowej Dalmacji może Was zaskoczyć widok wielkiego pieca na którym piecze się nabita na rożen świnia. Obecnie nie jemy czerwonego miejsca, ale wówczas nie mogliśmy się oprzeć żeby nie skosztować tego lokalnego specjału. Ja jako wnuczka masarza mięsa niestety zawsze miałam dużą słabość do tego typu wyrobów. 

Świnia na rożnie widok typowy dla środkowej Dalmacji

W Pakoštane wcześnie rano „kucharz” nabił świniaka i cały dzień go doglądał. Trochę go zagadaliśmy i spytaliśmy czy możemy zrobić zdjęcie. Kucharz z dumą się zgodził i dodatkowo pokazał nam ukrytą w żeliwnym naczyniu zakopaną w popiele ośmiornicę z ziemniakami. 

Na pekę czekaliśmy w sumie cały dzień, wieczorem zauważyliśmy całkiem spore poruszenie w miasteczku. Wiele osób zeszło się właśnie na pekę. Lokalni staruszkowie grający w szachy i karty zasiedli przy stołach, rybacy i turyści podpłynęli swoimi jachtami i łódkami. My również zamówiliśmy piwo, świniaka i ośmiornicę. Wszystko miało klimat swojskości było jakimś elementem kulturowym wiążących lokalną społeczność. 

Muszę przyznać, że świniak nas nie zachwycił, było to wprawdzie dobrze zgrillowane ale bez większych walorów smakowych mięso. Brakowało przypraw czy jakiegoś dobrego sosu. Natomiast ośmiornica była rewelacyjna. Dlatego polecam Wam środkową Dalmację a może nawet samą Pakoštane na degustację tego tradycyjnego dania.

Zmiana klimatu w Chorwacji - połowa września pierwsze podmuchy wiatrów bora

Pakoštane jest naprawdę małym miasteczkiem i pod koniec września byliśmy świadkami kończenia sezonu. Knajpka, do której chcieliśmy się udać była właśnie demontowana a jej słomiany dach palony na kamiennym cypelku na plaży. To dało nam do myślenia, że w tym okresie trzeba podejmować decyzje szybciej …:) Gdy przyszedł chłodny wiatr większość straganów została zamknięta a restauracje pochowały swoje ogródki. Wieczorem nietypowo dla Chorwackich wakacji ubrani w kurtki skryliśmy się przed wiatrem w jednym z lokalnych barów. Muszę przyznać, że bardzo dobrze to wspominam, za oknami było ciemno, obserwowaliśmy wzburzone morze, do knajpki wchodzili sami swoi i witali się z barmanem. To była zupełnie inna odsłona Chorwacji jaką znam.